Rejestratorka medyczna a RODO: komentarz o pacjencie.

Rejestratorka medyczna a RODO: komentarz o pacjencie.

Czas czytania: 3 minuty


Jedna nieodwołana wizyta. Jeden komentarz. I pytanie, które podzieliło obserwujących: czy rejestratorka naruszyła poufność danych osobowych?

Co się wydarzyło?

Pewna znana influencerka, znana z charyzmatycznego opowiadania o swoich doświadczeniach, podzieliła się historią nagłego problemu z zębem. Jeden z gabinetów zgodził się przyjąć ją po godzinach pracy. Ostatecznie wybrała inne miejsce, ale zapomniała odwołać pierwszą wizytę.

Pod jej rolką rejestratorka napisała ze swojego prywatnego profilu:

„nie ma to jak zadzwonić do gabinetu stomatologicznego , wyprosić wizytę żeby lekarz został po godzinach pracy ,nie przyjść i nie odbierać telefonów 😂😂na przyszłość prosimy o szacunek dla lekarzy”

Pisownia i interpunkcja oryginalne.

W ankiecie na Instagramie zapytałam: Czy rejestratorka naruszyła poufność danych osobowych?

54% osób odpowiedziało „tak”, 33% „nie”, a 13% „nie wiem”. To oczywiście nie jest rozstrzygnięcie prawne. Wyniki pokazują jednak, że granica między prywatną wypowiedzią a informacją poznaną w pracy nie dla wszystkich jest oczywista.

Czy bez odbytej wizyty można być pacjentem?

Taką możliwość przewiduje sama definicja ustawowa. Pacjentem jest nie tylko osoba, która już korzysta ze świadczenia zdrowotnego, lecz także osoba, która zwraca się o jego udzielenie.

Sam fakt, że ostatecznie nie doszło do wizyty, nie oznacza więc automatycznie, że osoba nie była pacjentką w rozumieniu ustawy.

Podstawa: art. 3 ust. 1 pkt 4 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

Prywatny profil nie zmienia źródła informacji

Rejestratorka nie wykonuje zawodu medycznego, ale to nie znaczy, że nie obowiązuje jej poufność. Ustawa obejmuje obowiązkiem zachowania tajemnicy również osoby wykonujące czynności pomocnicze przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych. Chodzi o informacje związane z pacjentem, które zostały poznane podczas wykonywania zadań.

Informacja uzyskana w pracy nie staje się prywatną informacją pracownika tylko dlatego, że została opublikowana z prywatnego konta.

Podstawa: art. 24 ust. 2 pkt 2 i ust. 3 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

Nie padło nazwisko. Czy to wystarczy?

Niekoniecznie. RODO obejmuje także identyfikację pośrednią. Znaczenie ma zatem nie tylko treść jednego zdania, lecz cały dostępny kontekst.

W tej sytuacji odbiorcy mogli połączyć komentarz z rolką konkretnej influencerki, opisaną przez nią historią zęba, profilem rejestratorki i informacją o jej miejscu pracy.

Pytanie brzmi więc nie tylko: „czy podano nazwisko?”, ale również: czy ktoś, łącząc dostępne informacje, mógł ustalić, o kogo i o jaki gabinet chodzi?

Tak należy rozumieć identyfikację bezpośrednią i pośrednią opisaną w art. 4 pkt 1 oraz motywie 26 RODO.

„Ale przecież sama powiedziała publicznie o zębie”

To prawda, ale publiczne opowiedzenie o problemie zdrowotnym nie musi oznaczać zgody na ujawnianie przez inne osoby wszystkich okoliczności znanych placówce.

Czym innym jest powiedzenie: „mam problem z zębem”, a czym innym dodanie, że dana osoba kontaktowała się z konkretnym gabinetem, umówiła wizytę po godzinach, nie przyszła i nie odbierała telefonu. To nie jest ten sam zakres informacji.

RODO przewiduje wyjątek dotyczący danych w sposób oczywisty upublicznionych przez samą osobę, której dotyczą. Nie oznacza to jednak, że wraz z jedną wiadomością publiczne stają się wszystkie informacje posiadane przez placówkę.

Znaczenie może mieć art. 9 ust. 2 lit. e RODO.

Dane dotyczące zdrowia to nie tylko diagnoza

RODO definiuje dane dotyczące zdrowia szerzej. Mogą nimi być również informacje o korzystaniu z usług opieki zdrowotnej, jeżeli ujawniają coś o stanie zdrowia danej osoby. Motyw 35 RODO wskazuje także na informacje zbierane podczas rejestracji do usług opieki zdrowotnej.

To, czy konkretna informacja ma taki charakter, trzeba ocenić w jej kontekście. Połączenie historii nagłego problemu z zębem z informacją o umówieniu pilnej wizyty w określonym gabinecie może mówić więcej niż każde z tych zdań rozpatrywane osobno.

Podstawa: art. 4 pkt 15 i motyw 35 RODO.

Co z tego wynika dla rejestracji?

Nie rozstrzygam, czy w tej konkretnej sytuacji doszło do naruszenia prawa. Do tego potrzebna byłaby pełna analiza wszystkich okoliczności. Ta historia daje jednak ważną wskazówkę dla całych zespołów rejestracji.

Przed opisaniem w sieci sytuacji z pacjentem warto zadać sobie cztery pytania:

  1. Czy tę informację poznałam w pracy?
  2. Czy odbiorcy mogą rozpoznać osobę lub placówkę po połączeniu komentarza z profilem, postem i innymi dostępnymi informacjami?
  3. Czy dodaję szczegóły, których ta osoba sama nie ujawniła?
  4. Czy publikacja tej informacji jest naprawdę potrzebna i czy jestem do niej upoważniona?

Nieodwołane wizyty są realnym problemem. Powodują straty, dezorganizują pracę i budzą zrozumiałą frustrację, szczególnie gdy lekarz zostaje po godzinach.

Warto jednak rozwiązywać ten problem przez jasne zasady odwoływania wizyt, przypomnienia, bezpośrednią komunikację i procedury placówki, a nie publiczne opisywanie konkretnej sytuacji.

Nie chodzi o odbieranie rejestracji prawa do emocji. Chodzi o ochronę pacjenta, pracownika i zaufania do całej placówki. Bo czasami pojedyncza informacja nie mówi wiele. Dopiero połączona z innymi zaczyna opowiadać całą historię.

Tekst ma charakter edukacyjny. Nie stanowi indywidualnej opinii prawnej ani rozstrzygnięcia opisanego przypadku.

Dzięki, Marta

Opublikowano: 23.08.2026

Koszyk