„Uważaj, idzie trudny pacjent.”
Czas czytania: 4 minuty
To zdanie pada w wielu rejestracjach. Czasem pół żartem, czasem całkiem serio. Jako skrót, jako ostrzeżenie, jako sposób na przygotowanie się. I na pierwszy rzut oka wydaje się niewinne. Ot, jedno z tych zdań, które po prostu funkcjonują w codzienności.
Tylko że ono zaczyna działać jeszcze zanim pacjent podejdzie do okienka. W głowie pojawia się napięcie, ciało lekko się usztywnia, ton głosu się zmienia. Uwaga przestawia się z „spotkania z człowiekiem” na „radzenie sobie z sytuacją”. I właśnie tutaj zaczyna się coś, o czym bardzo ciekawie pisze Arkadiusz Bednarski w książce: „Język, który tworzy świat”. Pokazuje on, że język nie tylko opisuje rzeczywistość. Język ją współtworzy.
Arkadiusz odwołuje się do badań Daniela Everetta, który pokazał, że język nie jest przypadkowy. To, jak mówimy, jest odbiciem tego, jak żyjemy i co jest dla nas ważne. Everett badał społeczność Pirahã — ludzi, którzy nie używają liczebników w taki sposób jak my i nie opowiadają o czasie w kategoriach „wczoraj” czy „jutro”. Ich język nie jest uboższy. On jest po prostu dopasowany do ich życia, do tego, co dla nich realne i ważne tu i teraz.
I kiedy się nad tym zatrzymasz, zaczynasz widzieć, że to działa dokładnie tak samo u nas. Słowa, których używamy w pracy, nie są neutralne. One pokazują, w jakiej kulturze pracujemy i jednocześnie tę kulturę wzmacniają. Jeśli w zespole regularnie pojawia się określenie „trudny pacjent”, to nie jest tylko opis sytuacji. To sposób patrzenia. To gotowa kategoria, do której wkładamy człowieka, zanim zdążymy go zobaczyć i z nim porozmawiać.
Jest jeszcze jedno zdanie, które często pojawia się w pracy.
„To będzie ciężki dzień.”
Brzmi niewinnie, może nawet realistycznie. Ale Arkadiusz Bednarski, odwołując się do koncepcji George’a Lakoffa, pokazuje coś bardzo ważnego: język tworzy w naszej głowie pewne ramy. Niewidzialne, ale bardzo konkretne. To w nich zaczynamy myśleć, czuć i działać.
I choć „to będzie ciężki dzień” nie brzmi jak metafora, to działa dokładnie jak ona. Bo w tym jednym zdaniu pojawia się nastawienie:
-na wysiłek,
-na zmaganie się,
-na przetrwanie.
Jakby dzień był czymś, z czym trzeba walczyć. A kiedy zaczynamy tak o nim myśleć, bardzo szybko przekłada się to na to, jak funkcjonujemy. Szybciej się spinamy, szybciej tracimy cierpliwość, szybciej interpretujemy zachowania pacjentów jako trudne. Nie dlatego, że coś obiektywnie się zmieniło, tylko dlatego, że zmieniła się rama, w której to widzimy.
Kiedy połączymy te dwie rzeczy, zaczyna być widać bardzo wyraźnie pewien mechanizm. Z jednej strony „trudny pacjent”, z drugiej „to będzie ciężki dzień”. To nie są tylko słowa. To sposób ustawienia całej relacji. Pacjent staje się kimś, z kim trzeba sobie poradzić, a dzień czymś, co trzeba przetrwać. I kiedy wchodzimy w pracę z takim nastawieniem, bardzo łatwo wchodzimy w tryb walki.
Pacjent to czuje. W tonie głosu, w tempie odpowiedzi, w tym, ile w nas jest przestrzeni na wysłuchanie. I wtedy bardzo łatwo uruchamia się spirala. Pacjent reaguje emocją, my się usztywniamy jeszcze bardziej, on czuje się niezrozumiany, a my mamy poczucie, że „mieliśmy rację”. I wszystko się domyka.
Z moich obserwacji wynika, że zmiana zaczyna się od momentu, w którym zatrzymujemy się na sekundę i zamiast wchodzić w gotową (często narzuconą przez kogoś) ramę, zadajemy sobie inne pytanie. Nie „jak sobie poradzić, przetrwać”, tylko: co się dzisiaj wydarzy i czego nasz pacjent potrzebuje? I to nie sprawia, że sytuacja nagle staje się super łatwa. Ale zmienia coś bardzo ważnego: Przestajemy walczyć. Zaczynamy być w kontakcie, nastawieni na współpracę i porozumienie.
Arkadiusz Bednarski pokazuje jasno, że język nie jest tylko dodatkiem do naszej pracy. On ją współtworzy. To, jak mówimy o pacjentach, to, jak nazywamy nasz dzień, to, jakie słowa pojawiają się między nami w zespole — to wszystko ma znaczenie. Bo najpierw używamy słów, a potem te słowa zaczynają kierować tym, jak widzimy ludzi i jak z nimi pracujemy.
I być może to nie pacjent jest trudny. Być może to język sprawia, że zaczynamy go tak widzieć.
Jeśli chcesz spojrzeć na swoją codzienną komunikację z trochę innej perspektywy, bardzo polecam książkę Arkadiusza Bednarskiego „Język, który tworzy świat”.
To jedna z tych pozycji, która naprawdę skłania do refleksji i obserwacji swojej komunikacji.

Dzięki, że jesteś, Marta
Opublikowano: 17.04.2026



